Szczęście jest docenianiem

11 grudzień 2008

W końcu po miesiącu podróżowania przez Azję jestem znowu w Katmandu. Była to dla mnie  bardzo zapracowana ale owocna podróż, by spotkać starych przyjaciół i zyskać  nowych, jako rezultat dojrzewających związków karmicznych. Ostatni przystanek w Malezji był rzeczywiście lepszy niż się spodziewałem, patrząc w kategoriach harmonii i wzajemnego zrozumienia między ludźmi i różnymi ośrodkami Drukpy. Szczególnie poruszyła mnie harmonijna i szczera współpraca między ośrodkami Drukpa Penang i Drukpa Butterworth. Taki rodzaj współpracy wzmocni linie i z pewnością przyniesie długie życie związanym z linią mistrzom. Byłem naprawdę szczęśliwy spotykając znowu J. E. Lhachok Rinpoche i mogąc wspierać go w budowie budynku Drukpa Monlam w Nangchen we wschodnim Tybecie.

Ponowne spotkanie Datuk Seri Ong Tee Keat także było przyjemnym doświadczeniem. Ostatni raz kiedy wchodził z nami na Górę Kurzej Stopy był zastępcą ministra wyższej edukacji, a teraz kiedy znów się spotykamy jest już ministrem transportu. Dzięki Datuk Seri On i rządowi Malezji po wylądowaniu otrzymaliśmy najgorętsze powitanie jakiego kiedykolwiek doświadczyłem w tym kraju, mimo iż przyjeżdżam tu od dwudziestu lat. Chce podziękować Datuk Seri Ong za olbrzymie wsparcie dla mnie i mojej linii.
Oczywiście w kilku wypadkach byłem raczej rozczarowany - w kwestii wizy Lamy Pemba, która nie była dostarczona w terminie, kiedy odwiedzałem Drukpa Kuala Lumpur i oczywiście w kwestii ośrodka pozostawionego bez należytej opieki pomimo tak wielkiego i pięknego budynku ofiarowanego mi i linii przez Dato' Sri Norbu i Datin Sri Norzin Loo. Tym razem zostawiłem nawet dwóch mnichów w Drukpa Kuala Lumpur, nie tylko dla tego ośrodka ale dla całej Malezji, żeby nikt ich nie popychał i nie poszturchiwał będą pod moim bezpośrednim nadzorem. Brak szacunku lub wykorzystywanie mnichów i mniszek jest świetnym sposobem na zgromadzenie negatywnej karmy jeśli taki macie zamiar.
Z drugiej strony było tam bardzo inspirujące spotkanie, dla mnie i jej Królewskiej Wysokości Księżniczki Pema Lhadon Pem Pem Wangchuck i jej rodziny, która przebyła całą drogę z Bhutanu by wesprzeć Charytatywny Obiad Live to Love, zorganizowany dla mnie przez Paula Thong, Jigme Phende i Jigme Migyur - to trzech moich złotych synów w Malezji. Pracowali bardzo ciężko ale nigdy nie narzekali. Powiedziano mi, że reakcja była fantastyczna, a wydarzenie przyciągnęło wiele uwagi publicznych mediów, co jest świetnym sposobem na rozpowszechnianie przesłania Live to Love.

To z czego byłem naprawdę zadowolony, to że wszyscy reporterzy pytali zarówno Jej Królewską Wysokość jak i mnie o klucz do szczęścia. Jeśli chodzi o mnie, czuje że szczęście jest docenianiem swojego własnego życia, docenianiem ludzi wokół ciebie, a nawet docenianiem trudności, przez które przechodzisz w swoim życiu. W rzeczywistości docenianie twojego życia jest najlepszą inwestycją jaką możesz kiedykolwiek zrobić, ponieważ uczyni cię to w końcu tak szczęśliwą osobą, że nawet kiedy wydarzy się najgorsza sytuacja, wszystko będzie z tobą porządku, będziesz spokojny i szczęśliwy.

Większość ludzi, których tym razem spotkałem, bezustannie mówiło mi o tym, że mają stresujące życie i zaczynają się złościć i krzyczeć na ludzi, którzy się z nimi nie zgadzają, którzy ich drażnią, którzy mają inne poglądy. To nie jest w porządku. Byłbym bardzo zażenowany, gdyby ktokolwiek z moich przyjaciół i uczniów zachowywał się tak wobec braci i sióstr w Dharmie, członków rodziny czy swoich kolegów. Ludzie potrzebują być doceniani, nawet my sami potrzebujemy docenienia. Jeśli nazywamy się praktykującymi, lub inni znają was jako moich przyjaciół, a szczególnie uczniów, to zanim wpadniecie we wściekłość albo podniesiecie głos na innych, cofnijcie się o krok i pomyślcie czy wasze zachowanie zachęci czy zniechęci innych do podążania duchową ścieżką przekazywaną przez Linie Smoka.

Zawsze powtarzam przyjaciołom i uczniom - mówienie jest bardzo łatwe ale zachowanie, szczególnie sposób w jaki traktujecie innych pokazuje czy rozwinęliście się czy nie. Możecie sprawdzić samych siebie czy jesteście bardziej zestresowani i gniewni po wkroczeniu na duchową ścieżkę, czy nawet po spotkaniu mojej osoby, jeśli tak to czas na zmianę. Niektórzy z moich przyjaciół powiedzieli mi, że mam ich zaakceptować takimi jacy są. Nie zgadzam się z tym. Duchowa praktyka oznacza, że masz się udoskonalać, masz być bardziej spokojny, bardziej rozumiejący, bardziej wyciszony, bardziej kochający i bardziej dobry, a nie odwrotnie.

W rzeczywistości powiedziałem niektórym przyjaciołom i uczniom, że ostatnio łatwo staję się zmęczony, bo gdziekolwiek nie przyjadę czy to na wschód czy zachód ludzie się nie zmieniają, ich praktyka jest powierzchowna a praktyka duchowa nie sięga ich serca. Gdybym był nieodpowiedzialnym mistrzem, nie zwracałbym uwagi czy rozwijają się czy nie ale moim zadaniem jest pomaganie istotom. Jeśli nie mogę pomóc przyjaciołom i uczniom w rozwoju nie ma tu dla mnie pracy. Gdziekolwiek się nie udaje, ciągle nauczam o tej samej rzeczy. Miłość nie wydaje się zwiększać, współczucie nie wydaje się zwiększać, ego staje się wielkie zamiast tolerancji i współczucia, które są  takie małe. Wszyscy natomiast twierdzą, że są moimi uczniami, to dla mnie bardzo żenujące. Nie powinniśmy oczekiwać od innych by się zmienili, żeby dostosować się do naszych nonsensów, powinniśmy zmieniać i ulepszać nasze rozumienie, tak żebyśmy potrafili doceniać nawet kiedy ludzie są od nas inni, szczególnie kiedy robią lub mówią rzeczy z którymi się nie zgadzamy. Jest to samo w sobie formą praktyki. W duchowej rodzinie powinien być przynajmniej ten rodzaj zrozumienia i rozwoju.

Kiedy zobaczyłem Jej Królewską Wysokość i jej rodzinę, szczególnie córkę Ashi Kesang byłem naprawdę poruszony sposobem w jaki doceniają się nawzajem i sposobem w jaki doceniają każdego. To dało mi wiele inspiracji, w kategoriach długiego życia w służbie wszystkim istotom, ponieważ przynajmniej tam są cudowni ludzie jak oni, którzy czynią ten świat szczęśliwszym miejscem dla innych. Jestem także dumny, że Ich Eminencje  Khamtrul Rinpocze i Thuksey Rinpocze mogą otrzymywać duchowe wykształcenie w Bhutanie, ponieważ wiem, że poprzez klasztorny trening i relacje z ludnością Bhutanu, nie tylko będą mogli uczyć się teorii ale także prawdziwego duchowego życia, które przyniesie pożytek wielu istotom.
Zawsze modlę się o długie życie Ich Królewskich Mości Czwartego i Piątego Króla. Ich długowieczność, jest bardzo ważna dla świata, by widział, że Buddyjskie królestwo może być wspaniałym przykładem dla każdego kto pragnie mieć szczęśliwe życie.
W końcu chcę specjalnie podziękować Paulowi i Migyur za to, że byli moralnym filarem tej wizyty w Malezji, a także Phende i garstce moich przyjaciół i uczniów za aktywną pomoc. Najważniejsze - czuję się szczęśliwy, bo J. E. Khamtrul Rinpocze Jigme Pema Nyinjadh ostatecznie dorósł i pokładam w nim mnóstwo nadziei, że będzie potrafił prowadzić wielu moich przyjaciół i uczniów. Modlę się, żeby każdy z was potrafił dać mu tak wiele wsparcia i inspiracji jak to tylko możliwe, żeby jego ścieżka duchowego mistrza nie była tak trudna jak moja. Chce powiedzieć, że on także pracował bardzo ciężko, by mieć pewność, że ludzie mnie szanują, chociaż nie ma to dla mnie znaczenia poza tym, że jakikolwiek protokół lub umowa, którą zawarł dla mnie z lokalnymi rządami w Azji i wieloma miejscowymi zwolennikami, będzie miała z pewnością długofalowy pozytywny skutek dla rozwoju Linii Smoka. Mogę to stwierdzić z całą pewnością. Chcę mu jednak powiedzieć, że doceniam wszystko co dla mnie robi, z miłości i oddania dla mnie i dla linii. Każdy kto go wspiera i podąża za jego radami z pewnością uczyni mnie szczęśliwym.
Jeżeli chodzi o Paula rzeczywiście dałem mu jedno imię na początku, a potem zmieniłem na inne ponieważ ludzie dokuczali mu przez pierwsze imię schronienia. Potem musiałem je znowu zmienić z tych samych powodów i teraz nazywa się on ostatecznie Jigme Jampal, co znaczy Nieustraszony Mądry lub Manjushri. Było to trochę  dziwne, że ludzie robili sobie z jego poprzedniego imienia schronienia żarty takie jak "Jump and Gone" (skacz i znikaj) od imienia Jamgon. Myślę, że było to bardzo niestosowne. Chce wykorzystać tą okazje do zwrócenia wszystkim uwagi, żeby nie robili sobie zabawy z czyjegoś imienia schronienia, ponieważ sprowadza to na was wiele negatywnej karmy. Nic nie poradzę muszę podjąć ten temat, gdyż w Azji wydarza się to za często. Czuję, że jeśli nie powiem tego w tej chwili takie dowcipy wymkną się spod kontroli.
Od teraz aż do mojego przyjazdu do Europy, mam nadzieje zakończyć tutaj nauczanie mniszek i mnichów  jeszcze co najmniej kilku rozdziałów Bodhisattvacharyavattara. Przepraszam za mój kiepski angielski mam jednak nadzieję, że moje listy są dla was zrozumiałe.