Gyalwa Gotsangpa

J. Ś. Gwalwang Drukpa /nowe tłumaczenie listu

Kiedy Gyalwang Gotsangpa medytował w Sępich gniazdach wysoko w Himalajach, złożył przysięgę "Ty, ptak, kamień, i ja, człowiek, dopóki nie zrealizuję zrozumienia jedności tych trzech, nie ruszę się z tego miejsca". I rzeczywiście, zaraz po tym osiągnął oświecenie.

Gotsangpa urodził się w Lhadrok, południowym Tybecie, w roku 1189. Moja matka także pochodzi z tego świętego miejsca. Od urodzenia był on specjalnym dzieckiem, bardzo łatwo przyswajał wiedzę i posiadał niezwykle dobre serce. Jego matka nie była wierna mężowi i Gotsangpa był  wychowywany przez innego mężczyznę, ale gdy matka chciała aby zamieszkał ze swoim biologicznym ojcem, ponieważ był on zamożnym człowiekiem, odmówił, aby opiekować się swoim przybranym ojcem. Nawet setki lat temu związki międzyludzkie były problematyczne. Pokazuje to nam  jak praktyczne są nauki Buddy, czas nie ma znaczenia. Samsara, trzy trucizny itd. są wszędzie, nawet jeśli przeniesie się samsarę do innych czasów, w inne miejsce, w dalszym ciągu  pozostanie samsarą.

Pewnego dnia Gotsangpa od przyjaciela śpiewaka, usłyszał imię swojego przeznaczonego guru 'Tsangpa Gyare" (czyt. Gjare), tego który rozpoczął naszą linię smoka. Gotsangpa natychmiast poczuł wielkie oddanie, które zaprowadziło go do Ralung, do jednego z naszych miejsc w Tybecie. W tak młodym wieku 19 lat, otrzymał święcenia od Tsangpa Gyare i imię "Gonpo Dordże" tak że jego pełne imię brzmi "Gotsangpa Gonpo Dordże".  Acha, Gotsangpa bardzo lubił śpiewać, dlatego też jego związek z guru zapoczątkował śpiewający przyjaciel
To naprawdę pokazuje nam jak wielkie jest błogosławieństwo bodhissatwów i oświeconych istot. Kiedy umysł jest gotowy i kiedy karma przeszłości dojrzeje wtedy na pewno spotka się guru, nie ma wątpliwości.
Gotsangpa kochał śpiewać. Śpiewał szczęśliwie w czasie swojej drogi odchodząc w nirwanę, otoczony płaczącymi studentami. Taka jest postawa wielkiego jogina, odważna i pełna radości.

Gotsangpa nie tylko był uznany za autentyczną inkarnację Dzietsuna Milarepy, był on szanowany jako Milarepa, ponieważ był prawdziwymwędrownym joginem, który praktykował w rożnych jaskiniach, pozostawiając odbicie swojej stopy w różnych miejscach  Himalajów. Praktykował nie-przywiązanie i wszystkie praktyki które dostał od swojego ukochanego guru.

Po śmierci Tsangpa Gyare, Gotsangpa przyjął do końca życia 12 przyrzeczeń, jako pomoc dla swojej duchowej praktyki i oświeconych aktywności. Wszystkie przysięgi dotyczyły nie-przywiązania, brania cierpienia innych na siebie, traktowania wszystkich istot jak swojego nauczyciela, przynoszenia radości innym, wytrwałe postanowienie osiągnięcia oświecenia, itp. Nawet przez moment Gotsangpa nie zapomniał o 12 złożonych przysięgach. Tak silny był Gotsangpa.

Wielu z nas jest bardzo niepewnych. Bierzemy przyrzeczenia i je oddajemy. Nasze przysięgi podbudowują tylko nasze ego, zamiast go zmniejszyć, rozdmuchujemy nasze ego przez opowiadanie ludziom i samemu sobie, ile przyrzeczeń wzięliśmy i ile lat spędziliśmy na odosobnieniu, czy tez ile ich zrobiliśmy. Wszystko to staje się jak moda. Nie było tak z naszymi joginami. Gotsangpa był na odosobnieniu od momentu kiedy spotkał swojego guru, dążył do oświecenia dla pożytku wszystkich istot. Nie próbował być znany jako "Gyalwa" co oznacza "Zwycięzca", nie starał się by jego imię dostało się do historycznych książek, ani nic podobnego. Był on takim wędrownym joginem, że nawet myślę iż ludzie tacy jak my,  w tych zdegenerowanych czasach nie docenili by jego drogi życia, jego wędrówki czy sposobu w jaki pokazuje naturę umysłu.
Gotsangpa  nie miałby pracy w naszym świecie, potrzebowałby brokatów, wysokiego tronu, świty i wielkich klasztorów, w innym razie niewielu byłoby zaciekawionych jego naukami.

Niekiedy wiele osób głównie z zachodu zadaje mi pytania:  "dlaczego wy ludzie budujecie wielkie klasztory, złote trony, ubieracie się w brokat i tylu ludzi wam usługuje? Wyobrażałem sobie, że ludzie tacy jak wy powinni wyrzec się wszystkiego i żyć jak mnich [małpa] w lesie." *(żart J. Ś. monk ang. podobny wyraz do monky, małpa). Nie mówię na to nic. Bardzo chciałbym tak żyć, zrezygnować z wszystkich wymyślnych rzeczy i żyć w pustelni. Wszyscy wiedzą, że najwspanialsze chwile w moim życiu były wtedy, kiedy przebywałem w różnych jaskiniach w: Sikkhimie, Ladakhu, Lahoul i Nepalu. Jaki jest tego rezultat. Ponieważ jest niedoceniana taka droga życia wielkich czy mniejszych mistrzów, to nie ma znaczenia, przeważnie nauki nie mają wielkiego zasięgu i linia przekazu danej szkoły zanika. Tak więc to co powiedziałbym dziś Gotsangpie spotykając go, to zaproponował bym mu zmianę stylu życia i nauk. Jeden z moich guru jest największym mistrzem Mahamudry jakiego mogłem znaleźć - Lobpon Ganri. Był on autentyczną reinkarnacją Gotsangpy. Nigdy nie spał, nigdy nie przebywał za długo w jednym miejscu i stale przemieszał się w dżunglach i lasach. Biedny, miał tylko kilku uczniów takich jak ja. Moim ogromnym życzeniem było, aby jego nauki rozprzestrzeniły się jak najbardziej. Ten sposób podejścia do natury umysłu nie jest jednak odpowiedni dla większej rzeszy ludzi. Takie nasze szczęście. Wielcy mistrzowie potrzebują mieć wielkich disciples (najbliżsi uczniowie) i uczniów, by utrzymać swoje otocznie i linie. Mam nadzieję, że go nie zawodzę, kiedy robię wszystko by linia Drukpy rozprzestrzeniała się, co jest głównym moim zadaniem, żeby inni nie myśleli, że nasza cenna linia wielkich joginów zanika.
Nieustannie zachowuję wewnętrzne wyrzeczenia, aby utrzymać bez skazy nauki moich guru, zachować błogosławieństwo i nauki które otrzymałem od moich cennych nauczycieli tak czyste jak tylko to możliwe, tak żeby to co wam przekazuję było tym samym co otrzymałem. Jest to jednym z moich głównych zadań.

Gyalwa Gotsangpa nigdy nie zatrzymywał się w tym samym miejscu dwa razy. Było to jego praktyką nie-przywiązywania się. Miał bardzo bliski kontakt z praktyka Czakrasamvary, ponieważ jego guru Tsangpa Gyare był emanacją Czakrasamvary. Gotsangpa podróżował do wielu świętych miejsc i odnalazł wiele świętych miejsc związanych z Czakrasamvarą. My - wszyscy przyszli pielgrzymi do Góry Kailash, powinniśmy być bardzo wdzięczni Gotsangpie, ponieważ był kluczową postacią, która przetarła szlak dla kora* (*okrążenia), przedtem każdy wykonywał kora na własny sposób. Po pobycie Gotsangpy pozostała piękna droga z wyznaczonymi świętymi miejscami, którym możemy oddać hołd, a w każdym z miejsc, które Gotsangpa odnalazł wybudowane zostały małe świątynie, wszystkie one są pod opieką mojego kolegi J.E. Czogdra Rinpocze, który mieszka w Dingpocze w Tybecie. Modle się i mam nadzieje, że będzie on w stanie utrzymać je, aby pamięć o Gotsangpie i jego wielkich zasługach przetrwała i abyśmy mogli otrzymywać błogosławieństwo jego oświeconego umysłu zawsze kiedy odwiedzamy te święte miejsca, które zainspirują nas na duchowej ścieżce. Gotsangpa spędził w okolicach Góry Kailash cztery lata zostawiając po sobie wiele różnych znaków takich jak odciski stóp i rąk. Szczególnie w Drira Phug - w jaskini w której zostawił odcisk swojego kapelusza.
Powiedział, że ktokolwiek przybędzie do tej jaskini odrodzi się w wyższych światach. Nazwał ją imieniem żeńskiego jaka, która po tybetańsku nazywa się Dri. Wierzył on, że była ona emanacją Lwiogłowej Dakini, wysłanej przez jego guru by prowadziła go przy robieniu kory. Dri zniknęła pod jaskinią,  zostawiając po sobie odciski kopyt, na skale obok jaskini i rogu w środku jaskini. Pełnym imieniem Drira Phug jest Dri Thim Drira Phug, które oznacza jaskinię, w której Drong zniknęła i zostawiła ślady swoich rogów. Gotsangpa podróżował aż do Keylang w Lahaoul, jaskini Gotsang w Ladakhu znajdującej się nad  Klasztorem Hemis, Tsari w Tybecie (święte miejsce Czakrasamwary odnalezione przez Tsangpa Gyare) i w wiele innych miejsc w Himalajach. Umarł on w 1258 roku w wieku lat 70.
Podążający za Gotsangpą uczniowie znani są pod imieniem Tod Druk albo wyżsi Drukpowie. Wielu mnichów, mniszek i podążających za nim uczniów Tod Druk, jest porozrzucanych w różnych miejscach Himalajów. Wziąłem na siebie osobistą odpowiedzialność za otworzenie ośrodka klasztornego wykształcenia dla praktykujących kobiet i mężczyzn i centrum by odbudować Linie Tod Druk, część naszego linii smoka w Sikhimie. Mój "ojciec chrzestny" Felix i jego żona Shirley uprzejmie zaoferowali mi żebym podzielił się z nimi tą ciężką  odpowiedzialnością. Chcę im za to podziękować. Ja będąc tym kim jestem, muszę bardzo ciężko pracować by odbudować wiele historycznych rzeczy i dziedzictwa zarówno materialnych jak i duchowych naszej 800 letniej spuścizny i odpowiedzialności. Jestem bardzo poruszony, że wiele osób,  moich przyjaciół i studentów często proponuje mi dzielenie odpowiedzialności ze mną, z jednopunktową motywacją. Moim życzeniem jest by linia ta  przetrwała tak długo jak przetrwa przestrzeń.
Tak długo jak będziemy mogli przynosić pożytek niezliczonym istotom z czystym, niesplamionym błogosławieństwem miłości, mądrości i współczucia naszej linii i naszych przodków.
Nie wiem czy nasza dobra karma dojrzeje na tyle abyśmy mogli w przyszłym roku odwiedzić górę Kailash (czyt. Kailasz). Modle się i mam nadzieję, że dołączycie do moich modlitw.

Wiele rzeczy można powiedzieć o Gotsangpie, chciałem dać wam tylko krótkie wprowadzenie a po 3 latach, myślę, Szanowna Jinba, jedna z bliskich uczennic świętej pamięci Khamtrula Rinpocze, który był wielkim bohaterem naszej linii, przedstawi mam pełne tłumaczenie biografii Gotsangpy.
Powinniśmy wszyscy podążający Linią Smoka, dopomóc jej w tym.

Robi się późno, idę nauczać. Kiedy wrócę chcę się z wami podzielić wspaniałymi nowinami.