Obchody urodzin

11 marca 2007

Te osoby, które znają mnie dobrze, wiedzą, że nie jest moją normalną praktyką obchodzenie urodzin. Doceniam jednak te sytuacje, ponieważ wiem, że dają one moim przyjaciołom i studentom możliwość wyrażenia ich miłości do mnie. I tak, oprócz świętowania moich tybetańskich urodzin, zorganizowano dla mnie obchody urodzin w Hong Kongu. Jak zwykle było to bardzo dobrze zorganizowane. Byłem bardzo poruszony serdecznością i harmonią w Sandze Drukpa w Hong Kongu. Modlę się i mam nadzieję, że ta harmonia jest szczera i pochodzi prosto z serca. Nie wierzę w powierzchowną harmonię. Naprawdę nie ma żadnej potrzeby, aby być powierzchownym w duchowych związkach. W tym znaczeniu, czuję się wystarczająco szczęśliwy, że przynajmniej moi przyjaciele i studenci w Hong Kongu, robią wszystko co mogą, aby utrzymywać harmonię i mieć pozytywne myśli o członkach swojej własnej Sanghi, a także aby zmniejszać swoją zazdrość, niepotrzebne współzawodnictwo i negatywne emocje. Jest to jednym z powodów dla których wracam do Hong Kongu kilka razy w ciągu roku. Jestem pełen nadziei i czuję że wszystko co jest nauczane jest praktykowane.

Projekt "Live to Love" zapoczątkowaliśmy w Hong Kongu. Chciałbym, aby moi przyjaciele i studenci mogli pomóc mi w realizacji tej misji rozpowszechniania tego przesłania miłości, nie tylko do buddystów, ale także do każdego w naszych społecznościach. Na przykład "Live to Love" docelowo będzie uczestniczyć w takich aktywnościach jak pomoc ubogim, cierpiącym z powodu powodzi lub klęski głodu, potrzebującym pomocy medycznej itp. My naprawdę musimy wyjść poza nasze buddyjskie społeczności i z miłością pomagać innym. Miłość jest uniwersalna i nie zna granic. Tak właśnie powstał projekt "Live to Love". Cały czas powinniśmy wiele planować i pracować, a ja jestem bardzo zadowolony że Sangha z Hong Kongu przewodzi w propagowaniu tych działań. Módlmy się, aby w przyszłości, ta MIŁOŚĆ rozkwitła pomocą dla wszystkich istot w naszych społecznościach.

Tuż po Hong Kongu uczestniczyłem w kolejnych obchodach moich urodzin, zorganizowanych dla mnie przez wieloletniego przyjaciela pana Didi Dawis w Dżakarcie i Borobudur. Nie oczekiwałem że będzie to tak wielkie wydarzenie. Było to miłą niespodzianką i wiem że Didi, jego córka Aimee wspólnie z mistrzem Mahajany Hui Hsiong oraz panem Darwin z Vihara Mahagraha Pusat pracowali bardzo ciężko, aby przygotować to wszystko w tak krótkim czasie. To dzięki ich ciężkiej pracy ponad 2000 osób mogło uczestniczyć 7 marca w uroczystym obiedzie, celebrując moje urodziny. Tak więc w tym roku obchodziłem moje urodziny co najmniej 4 razy.

Czułem się bardzo szczęśliwy, że moi rodzice i Felix Lim mogli pojechać ze mną do Dżakarty i Borobudur. Oprócz tego że są moimi rodzicami, czuję że są oni również rodzicami dla moich przyjaciół i studentów, a w rzeczywistości dla każdego kto zetknie się z nimi. W pewnym sensie wierzę, że ich wspólna wraz ze mną wizyta w Borobudur mogła pomóc przywrócić pewne błogosławieństwo tej świętej stupie. Faktycznie to, ta stupa została zbudowana przez ucznia Buddy Siakyamuniego, który będąc Arhatem był w stanie polecieć z Indii do Borobudur aby wybudować tą stupę, co przyniosło pożytek istotom z tego rejonu. Niestety ta piękna stupa nie jest w najlepszym stanie, ale na szczęście ciągle możemy oddawać jej hołd.

Zapewne dowiedzieliście się z wiadomości, że na lotnisku w Yogyakarta samolot rozbił się w czasie lądowania. Tym samolotem mieliśmy wracać do Dżakarty. Samolot rozbił się w czasie lądowania i niedługo potem wybuchnął. Dowiedziałem się, że ze 130 osób jakie były na pokładzie, ponad 20 zostało zabitych, co w porównaniu do milionów istot jakie są zabijane przez ludzi jest bardzo małą ilością. Powiedziałem do kilku moich przyjaciół, że nasz egoizm i nasze pożądanie aby jeść mięso, powoduje że zabijamy tak wiele niewinnych zwierząt i istot, a ta katastrofa samolotowa jest jednym z przykładów co się dzieje kiedy nasza karma zabójców dojrzewa. Jako Buddyści nie wierzymy w zbiegi okoliczności lub wypadki, wszystko wydarza się jako przyczyna lub skutek. Dlatego byłoby znacznie lepiej gdybyśmy mogli być wegetarianami i unikali nawet jedzenia jajek, nie tylko ze względu na praktykowanie miłującej dobroci i współczucia, ale również, aby zapobiec traumatycznej śmierci dla nas samych. Oprócz modlitw za tych biednych ludzi, którzy zostali zabici w katastrofie samolotowej, powinniśmy również modlić się za te wszystkie istoty, które ciągle są zabijane, aby zaspokoić nasze pożądanie dobrego jedzenia, nasze pożądanie komfortu itp. Czyż nie tak.

Z powodu tego zajścia, nasza karma zawiodła nas do sąsiedniego miasta, skąd mogliśmy lecieć do Dżakarty. Wiem, że Didi pokonał wiele kłopotów abyśmy polecieli i nie spóźnili się na uroczysty obiad. Przez to, że pojechaliśmy do tego miasta, mogłem poznać dobrego przyjaciela Didi, pana Lukminto i jego zdolnego syna. My buddyści nie wierzymy w szczęśliwe zbiegi okoliczności. Ze względu na nasze związki karmiczne wciąż i wciąż spotykamy się ze sobą, życie po życiu. Byłem bardzo szczęśliwy ze spotkania z panem Lukminto i jego synem i modlę się o ich sukcesy i dobre zdrowie.

To na razie wszystko.