Noworoczne przesłanie

27 luty 2007

Rok Ognistego Knura już się rozpoczął. Chciałbym podzielić się kilkoma wspaniałymi doświadczeniami z ostatniej pieszej pielgrzymki, może zainspiruje to niektórych z Was do zrobienia tego samego. Teraz czuję, że może powinienem rozważyć robienie pieszych pielgrzymek co roku lub co dwa lata. To jest następna z najważniejszych rzeczy, jakie możemy robić. Oczywiście najlepszym sposobem chodzenia na pielgrzymce jest iść wykonując pełne pokłony, ale z powodu naszych nieszczęśliwych warunków spowodowanych przez to całe narzucone samemu sobie "zabieganie" /"busy-ness"/, większość z nas nie jest w stanie, odwiedzając święte miejsca, obejść je w pełnych pokłonach. Mój ojciec powiedział mi, że piesza pielgrzymka jest najlepszym sposobem używania naszych nóg, w przeciwnym razie nasze nogi nie robią zbyt wiele dla naszej duchowej praktyki. Było bardzo zachęcające usłyszeć to od mojego ojca, który od moich narodzin wspiera mnie moralnie i materialnie. Pragnę nagromadzoną z tej pielgrzymki zasługę zadedykować długiemu życiu moich rodziców.

Tym razem pokonaliśmy około 650 km, zaczynając z Varanasi do Shravasti gdzie Budda spędził 25 deszczowych odosobnień i pokazał wiele cudów, potem do Lumbini i ostatecznie ukończyliśmy naszą pielgrzymkę w Kushinagar, gdzie spędziliśmy Tybetański Nowy Rok. Również postarałem się aby 300 moich mnichów z Darjeeling dołączyło do nas na obchody Nowego Roku w Kushinagar.

Właściwie to nie miałem wrażenia że rozpoczynamy nową pieszą pielgrzymkę, ale raczej odczuwałem, że kontynuujemy ją od miejsca gdzie zatrzymaliśmy się poprzedniego roku. Byłem dość poruszony gdy Khamtrul Rinpocze i wiele innych osób przychodziło do mnie narzekając że pielgrzymka zakończyła się zbyt szybko i że powinniśmy kontynuować ją dłużej, przez wiele dni i wiele tygodni. To znaczy że ich duchowa siła wzrasta, ponieważ nie było żadnych materialnych wygód do których można by przylgnąć. A trzeba mieć naprawdę pełen mocy umysł aby kontynuować pielgrzymkę, bez dobrego jedzenia, bez dobrego schronienia i bez pomocników obsługujących podstawowe potrzeby. Wszystko trzeba było robić samemu. Jestem bardzo szczęśliwy, że wszystkie moje dzieci, które poszły na tą pieszą pielgrzymkę - Rinpocze i Tulku - razem z moimi mniszkami, mnichami i garstką moich studentów i przyjaciół z zagranicy doceniło to doświadczenie pieszej wędrówki i fizycznych trudności. Tego rodzaju doświadczenie może dać Ci zrozumienie, że Oświecenie w przeciągu jednego życia nie jest niemożliwe. My wszyscy możemy to zrobić.

Światowe szczęście i wygoda mogą być największą przeszkodą na duchowej ścieżce, ponieważ jeśli nie jesteś uważny i dbały mogą one spowodować że będziesz leniwy i samozadowolony. Piesza pielgrzymka, taka jak ta, pomaga wyjść poza ten światowy poziom.

Tak jak wcześniej powiedziałem, w czasie spotkania podczas zeszłorocznej pielgrzymki, Indie to rzeczywiście wzniosła ziemia Arhatów - Gyakar Phagpei Yul. Gdziekolwiek poszliśmy, znajdowaliśmy dowody wsparcia ze strony miejscowej ludności, czy to Hindusów, wyznawców Islamu czy Buddystów. Cały czas przychodzili nam z pomocą. Niektórzy ofiarowywali jedzenie, inni ofiarowywali nam ogrody gdzie mogliśmy odpocząć, niektóre szkoły nawet otwierały swoje bramy i zapraszały nas do spędzenia tam nocy. Mieszkańcy niektórych wsi chcieli gotować dla nas wszystkich, dla 300 osób. Tak, tym razem było nas ponad 300 osób, znacznie więcej niż zeszłego roku. Byłem bardzo poruszony. Za każdego rodzaju szczodrość, jaką otrzymaliśmy w czasie naszej pielgrzymki, powinniśmy dedykować naszą zasługę dla pożytku wszystkich istot, szczególnie tych, które tak życzliwie i szczodrze próbowały uczynić naszą pielgrzymkę łatwiejszą. Dobre serce jest wszystkim co potrzebujemy aby stać się lepszą osobą, jest to podstawowa duchowość. W rzeczywistości wszyscy z nas, wszystkie istoty mamy wielką szansę stać się oświeconymi.

W czasie naszej pielgrzymki były niezliczone pomyślne znaki. Najpierw, gdy zaczynaliśmy wędrówkę z Varanasi, zostaliśmy powitani przez kilka jeleni. Był to rzadki gatunek, tego samego rodzaju jaki gromadził się wokół Buddy, kiedy dawał on swoje pierwsze nauki 2500 lat temu.

Potem nie było deszczu przez około 30 dni, aż do czasu gdy nie zakończyliśmy naszej pieszej wędrówki w Kushinagar. Kiedy dotarliśmy do Kushinagar, zaczęła się ulewa. Nie pozwoliłem nikomu schować się pod jakąkolwiek osłoną, ponieważ było dla mnie oczywiste, że to był deszcz błogosławieństw, lokalne bóstwa były przepełnione naszymi dokonaniami.

Jednej nocy był nawet tajfun. Zakończył się głośnym uderzeniem pioruna, który był jak smok ryczący i odlatujący po wszystkim. Jigme Chokyi Senge z Niemiec mógłby podzielić się swoim pamiętnym doświadczeniem spotkania oko w oko z tajfunem, gdy nocował na dachu świątyni Burmese w Kushinagar, w czasie gdy reszta z nas była albo w korytarzach lub pokojach gościnnych. Również za dużo śniegu spadło w Darjeeling, co było bardzo niezwykłe i doprowadziło do opóżnienia o 2 dni przyjazdu mnichów niż wcześniej planowano. Potem dowiedziałem się, że padał śnieg w Kathmandu, pierwszy raz od 60 lat. Wierzę że te wszystkie niezwykłe zjawiska naturalne były znakami wielkiej radości lokalnych bóstw, które chciały zachęcić nas i pokazać nam, że wszystko jest możliwe i nic nie jest niemożliwe, chociaż tego rodzaju dramatyczne warunki pogodowe mogły powodować niedogodności dla wielu ludzi. Zgaduję, że jest to jedyny sposób jaki lokalne bóstwa znają aby wyrazić siebie.

Jestem bardzo dumny mówiąc że nasza piesza pielgrzymka była prawdziwie bez splamień ośmioma światowymi dharmami, ponieważ wszystko było robione spontanicznie, bez właściwej organizacji i planowania. Czasami naprawdę myślę, że za dużo planowania i organizacji szczególnie przy duchowych działaniach, może prowadzić do przyciągnięcia ośmiu światowych dharm. Być może czystość naszej motywacji przez całą pieszą pielgrzymkę tak uszczęśliwiła lokalne bóstwa że nadmiernie zareagowały.

Otrzymałem również wiele życzeń urodzinowych od przyjaciół i studentów piszących do mnie z różnych stron świata. Już obchodziłem moje Tybetańskie urodziny z moimi mniszkami, mnichami i kilkoma przyjaciółmi i studentami z zagranicy w Drubchen na Druk Amitabha Mountain. Było to bardzo ciepłe i komfortowe dla mnie.

Chciałbym skorzystać z tej sposobności i podziękować Wam wszystkim. którzy ciągle zachęcacie mnie i dajecie mi różne powody do przedłużania mojego pobytu w tym świecie. Nie wiem ile mogę pomóc wam wszystkim, lecz z głębi serca chcę przesłać wam całą moją miłość, dobre życzenia i moje modlitwy o wasze prawdziwe szczęście na duchowym i światowym poziomie. Podczas gdy, Wy wszyscy modlicie się o moje długie życie, ja również pragnę modlić się o waszą długowieczność. Tak abyśmy my wszyscy kroczyli razem po tej duchowej ścieżce wspierając i doceniając się wzajemnie.

Na koniec, szczęśliwego Nowego Roku i oby Rok Ognistego Knura przyniósł Wam radość, szczęście i sukcesy we wszystkich waszych usiłowaniach.

Wasz, Druk